Zamiast listy klientów pokazuję własne liczby.
Cudzych wdrożeń pokazać mi nie wolno, bo są objęte poufnością. Własne liczby mogę. Co dwa tygodnie biorę jedno zadanie, robię je od początku do końca i publikuję pełną tabelę. Także te podejścia, które wypadły słabo.
- Wpisów
- 1
- Prób
- 1
- Podejść nieudanych
- 1
- Rytm
- co 2 tyg.
-
Próba 01 · 19 września 2026
Dopasowanie przelewów do faktur: reguły 87,5%, model 100%, i jeden wynik, który wyrzuciłem
Ile z dopasowywania przelewów do faktur załatwia zwykły kod, ile dokłada model językowy i ile to kosztuje. Pomiar na danych syntetycznych.
Dwa rodzaje wpisu
Próba. Jedno zadanie zrobione od początku do końca, co dwa tygodnie. Pełna tabela: kiedy to mierzyłem, jakiego modelu użyłem i w jakiej wersji, na ilu sprawach, ile razy to puściłem, ile wyszło dobrze, jakie błędy się pojawiły, ile kosztuje jedna sprawa, ile wyjdzie miesięcznie przy założonej liczbie spraw, ile czasu człowieka zostaje, ile trwało zbudowanie tego i kiedy przestaje działać.
Postęp firmy. Raz w miesiącu: ile było rozmów, ile audytów, ile wdrożeń, ile razy odmówiłem i dlaczego, co nie zadziałało i na czym się teraz zaciąłem. Pozycja „co nie zadziałało" jest obowiązkowa. Bez niej to byłoby chwalenie się, a nie pomiar.
Czego tu nie znajdziesz
Danych ani nazw klientów. Nigdy, w żadnym wpisie. Jeśli zadanie pochodzi z prawdziwej pracy, odtwarzam je na własnych albo zmyślonych danych. Audyt zrobiony u klienta nie trafia tu w żadnej formie.
Kwot i przychodu. Przez pierwsze trzy miesiące publikuję liczby techniczne i operacyjne, bez pieniędzy. Potem zdecyduję, czy to się zmieni.
Liczb bez daty, wersji modelu i opisu, jak je zmierzyłem. Taka liczba niczego nie dowodzi, więc nie wchodzi do wpisu.
Obietnic. Żadnego zwrotu z inwestycji, żadnych gwarantowanych oszczędności, żadnych prognoz.
Opis metody pomiaru, żeby dało się te liczby podważyć: metoda.
Skąd biorę zadania
Biorę czynności, które powtarzają się w wielu firmach i przy których da się jednoznacznie powiedzieć, czy wynik jest dobry czy zły. Pierwsze trzy, które sprawdzam:
- dopasowanie dokumentów do niewyjaśnionych pozycji na wyciągu bankowym,
- kwalifikacja i priorytet przychodzących zapytań ofertowych,
- przepisywanie danych między starym systemem a CRM.
W każdym z nich interesująca jest nie odpowiedź „AI to potrafi", tylko trzy liczby: ile kosztuje jedna sprawa, na ilu sprawach na sto się myli i gdzie mimo wszystko musi wejść człowiek.